Mama Bartka: Niedobry dzień…

Bartek zazwyczaj jest bardzo pogodnym i mało konfliktowym dzieckiem. Do tego stopnia, że w przedszkolu gdy inne dziecko odbierze mu zabawkę nie walczy o swoje, tylko co najwyżej rozpłacze się z żalu. W przeszłości zdarzyło się kilkakrotnie w czasie terapii, że dostawał ataku histerii (ale jak się przyzwyczaił do panujących zasad to się skończyły histerie). Podczas takiego ataku Bartek płacze, krzyczy, szarpie się, napina całe ciało.

Ciężko w takiej sytuacji nad nim zapanować, tym bardziej, że jedyna skuteczna metoda w tym wypadku to przytrzymanie dziecka, żeby nie zrobiło sobie krzywdy i przeczekanie aż się uspokoi. Ciężko i dla dziecka – bo dzieci autystyczne nie lubią być przymuszane, i dla rodzica – bo trzeba oddzielić serce od rozumu i całkowicie bez emocji podejść do sprawy. Nie można pokazać dziecku, że go żałujemy i np. dać mu to, o co wybuchła awantura, bo utrwalamy wtedy w dziecku przekonanie, że to jest dobra droga do osiągnięcia celu. Wtedy mamy jak w banku, że takie zachowania zamiast zanikać będą się nasilać.

Dzisiaj awantura rozpętała się o to, że Pani przyniosła do sali nową układankę z cyferkami. Bartek przyuważył (a ostatnio jego hobby to cyferki) i nie mógł się pobawić, bo już szedł do domu. Przeżyłyśmy z Panią Asią ciężkie 20 minut w przedszkolnej szatni zanim Bartek uspokoił się na tyle, że można go było ubrać i wyjść. Niestety jest coraz większy i silniejszy i naprawdę trudno było go takiego wrzeszczącego przytrzymać – zwłaszcza przy mojej ostatniej awarii kręgosłupa.

Prosto z przedszkola poszliśmy na zajęcia do Poradni Dziecka i tam już wszystko przebiegało w miarę spokojnie, chociaż Bartek miał problemy z koncentracją. Mam tylko nadzieję, że to był taki jednorazowy „wyskok” i więcej się nie powtórzy…

Permalink do tego artykułu: https://autyzmbartka.pl/mama-bartka-niedobry-dzien/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.