Mama Bartka: Chwalę się – kolejny mały sukces :)

Bartek ma autyzm. Jednym z większych problemów z którymi się borykamy są kontakty społeczne. Nie powiem – mamy już w tej dziedzinie spory progres, ale wciąż długa droga przed nami. Spora w tym zasługa szkoły, do której uczęszcza Bartek 🙂 Bartek bardzo długo  nie potrzebował towarzystwa do zabawy, bo on w ogóle nie potrafił się bawić. To znaczy występowały zabawy – tak zwane schematyczne, których zasady znał tylko on. Jedynie  budowanie z klocków i zabawy typowo plastyczne spotykały się z jego zainteresowaniem. Dużo czasu zajęła nam nauka takich podstawowych zabaw – samochodami, w lekarza, w sklep itp. W pewnym momencie odpuściłam i to było bardzo dobre posunięcie. W końcu coś drgnęło i Bartek zaczął bawić się sam! Z wykorzystaniem maskotek  zaczął nawet odgrywać jakieś scenki. Chętnie układa puzzle i gra w różne gry planszowe, których zasad również wcześniej nie potrafił zrozumieć. Potrafi już nawet oszukiwać 😉

W dalszym ciągu jednak nie dawał się zachęcić do różnych zabaw w terenie – chyba że były to aktywności zainicjowane przez niego. Nie zmuszałam – zachęcałam, pokazywałam, proponowałam. Jak wiecie, sporo podróżujemy, odwiedzamy różne ciekawe miejsca i często mamy możliwość wzięcia udziału w ciekawych warsztatch lub zabawach. Do tej pory Bartek nigdy nie chciał i nie dawał się namówić.

W ostatnią niedzielę coś drgnęło. Pojechaliśmy do Górnośląskiego Parku Etnograficznego w Chorzowie, gdzie odbywała się impreza plenerowa pod tytułem „Dziecięce zabawy na wiejskim podwórku”. I kiedy tak spacerowaliśmy trafiliśmy na małą łączkę, gdzie odbywały się zabawy dla dzieci. Bartek popatrzył, pomyślał i powiedział chcę się bawić. Trochę się zdziwiłam, ale ustawiliśmy się w kolejce do toru przeszkód. Czekanie to nadal nie jest mocna strona Bartka, ale jakoś się udało ;P Myślałam, że się wycofa – ale nie! Więc najpierw toczył koło patykiem, potem próbował chodzić na szczudłach. Skoki w worku wyszły mu perfekcyjnie a slalom z taczką i „sadzenie kartofli” to już była bułka z masłem 😀 Potem jeszcze skakał przez przeszkody i strzelał gole do bramki. No nie dało się go stamtąd wyciągnąć 🙂 Z wrażenia nie zrobiłam ani jednego zdjęcia 😀

Bardzo bym chciała, żeby to nie była taka jednorazowa akcja. Przed nami sporo wakacyjnych wyzwań i sporo atrakcji dla Bartka. Szkoda by było, gdyby przez ograniczenia, które powoduje autyzm je stracił… Na chwilę obecną jestem jednak dobrej myśli 🙂

Permalink do tego artykułu: https://autyzmbartka.pl/mama-bartka-chwale-sie-kolejny-maly-sukces/

1 komentarz

    • EvelineRaspberry.blogspot.com on 14 lutego 2018 at 21:25
    • Odpowiedz

    Będzie dobrze, myślę nawet, że coraz lepiej-trzeba być dobrej myśli…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.