↑ Powrót do O Bartusiu

Wydrukuj to Strona

Historia Bartusia

Tarnowskie Góry, 13. 11. 2012r.

Cześć wszystkimimg_5771

Nazywam się Bartek Ziołkowski i urodziłem się 28 września 2008r. Poród odbył się przez cięcie cesarskie, bo z powodu bardzo wysokiego ciśnienia mojej Mamie zagrażała rzucawka, co mogło dla Niej i dla mnie skończyć się bardzo źle…

Do drugiego roku życia rozwijałem się idealnie, w ogóle nie chorowałem i wszystkiego bardzo szybko się uczyłem – tylko mówić nie miałem ochoty 🙂 Kiedy miałem dwa latka poszedłem do żłobka i Mama myślała, że przebywając wśród innych dzieci zacznę w końcu mówić. Niestety zacząłem bardzo chorować i więcej czasu spędzałem w domu niż wśród dzieci 🙁 Dwa razy miałem obustronne ostre ropne zapalenie ucha środkowego z perforacją ucha prawego, któreimg_6372_new-e1352849356459-724x1024 przerodziło się w przewlekłe wysiękowe zapalenie ucha środkowego 🙁 Płyn wysiękowy zalęgający w moich uszkach powodował znaczny niedosłuch.

Zmiana lekarza laryngologa dała nam w końcu ostateczną diagnozę: to powiększony trzeci migdał powoduje gromadzenie się płynów wysiękowych i niedosłyszę, dlatego nie mówię!!! Ponieważ migdał trzeba było wyciąć, Mama szybciutko załatwiła termin zabiegu i w sierpniu 2011 roku miałem zabieg w znieczuleniu ogólnym, podczas którego usunięto migdałek i odbarczono jamy bębenkowe z wysięku. Zabieg przeszedłem bardzo dobrze i już wieczorem wrócił mi apetyt – aż Mama się gniewała bo nie wolno mi było jeszcze tyle jeść ( zrobiłem napad na lodówkę 😀 ). Wtedy skończyły się moje problemy z chorowaniem, ale mówić dalej nie umiałem, co zaczynało mi już przeszkadzać, bo nikt nie rozumiał, czego chcę 🙁

Kiedy miałem trzy latka poszedłem do przedszkola i były to najgorsze dni w moim krótkim życiu… Nagle każdy coś ode mnie chciał a ja nie wiedziałem o co im chodzi!!! Zamknąłem się w swoim świecie i na wszystko reagowałem krzykiem, agresją i nieodpowiednim zachowaniem.skanowanie0003-kopia Po pięciu dniach Mama mnie w końcu wypisała z przedszkola, ale to nie był koniec moich kłopotów, a dopiero początek…

Podczas pierwszej wizyty w Powiatowej Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej padło podejrzenie, że mam autyzm… Był to ogromny cios dla całej mojej Rodziny 🙁 Ale moja Mama po raz kolejny stanęła  na wysokości zadania – w ekspresowym tempie załatwiła wszystkie możliwe badania i konsultacje. Znów czekały mnie wizyty u laryngologa, neurologa,psychiatry, pedagogów i psychologów. No i 27 września 2011 roku, dzień przed moimi trzecimi urodzinkami potwierdziło się, że to autyzm i że trzeba natychmiast rozpocząć intensywną terapię.

Moja kochana Mamusia znowu mnie nie zawiodła i znalazła idealne przedszkole, które pokochałem moim małym serduszkiem od pierwszego dnia 🙂 W przedszkolu codziennie towarzyszy mi moja kochana Pani Asia, która jest moim nauczycielem-cieniem i pomaga mi w codziennych czynnościach, towarzyszy w zabawach i uczy dscn0900nowych rzeczy. Oprócz tego mam zajęcia z logopedą Panią Jolą, która uczy mnie mówić (już coraz lepiej się dogaduję, ale jeszcze długa droga przede mną); z pedagogiem Panią Agnieszką oraz z psychologiem Panią Bożenką i jej psem Łajką. Raz w tygodniu jeżdżę z Mamą na zajęcia z Integracji Sensorycznej i na hipoterapię – konik na którym ćwiczę nazywa się Arnika 🙂

Raz w miesiącu jedziemy do Centrum Terapii Behawioralnej, gdzie Pani Basia układa nam program do pracy w domu i sprawdza postępy, które uczyniłem w dscn29871minionym miesiącu. Zadania ułożone przez Panią Basię ćwiczę z Mamą codziennie w domu (na szczęście lubię te ćwiczenia, więc rzadko się buntuję 🙂 )

Bardzo dużo nowych rzeczy nauczyłem się w ciągu minionego roku 🙂 Od grudnia będę jeszcze chodził na dodatkowe zajęcia, bo w ostatnim czasie mam kłopoty z koncentracją i nasiliły mi się zachowania typowe dla autyzmu i nie robię spodziewanych postępów, co wszystkich trochę martwi… Ale myślę, że wszystko wróci na dobrą drogę 🙂

Trzymajcie za mnie kciuki!!!

 

Permalink do tego artykułu: http://autyzmbartka.pl/sample-page/historia-bartusia/