«

»

Maj 17 2017

Wydrukuj to Wpis

Mama Bartka: Wrocław – wrocławskie krasnale…

Ostatniego dnia naszego pobytu we Wrocławiu wybraliśmy się na… poszukiwanie krasnali 🙂 Łatwo nie było – krasnale są malutkie i trzeba uważnie patrzeć pod nogi, żeby któregoś nie przeoczyć. Albo nie rozdeptać 😉 Zabawa jest jednak tak wciągająca, że spędziliśmy cały dzień na spacerowaniu po rynku i po przyległych uliczkach odnajdując coraz to nowe krasnoludki. Pomimo tego, że było zimno i wietrznie.  Nawet Bartek tak się wkręcił w poszukiwania, że nie chciał wracać do hotelu 🙂

Skąd się wzięły we Wrocławiu krasnale? Istnieje na ten temat kilka legend, ale nam najbardziej spodobała się ta:

(…) dawno temu, (…) w miejscu, gdzie dziś stoi wrocławski ratusz, była sobie wielka dziura w ziemi. Pewnego dnia przybył w to miejsce pewien bardzo młody krasnal. Szedł on sobie przez świat i szukał miejsca, gdzie mógłby się osiedlić. Tak się złożyło – przez czysty przypadek – że w tym właśnie miejscu rozłożył swoje nocne obozowisko. Dziurę, ma się rozumieć, zauważył natychmiast, ale jako rozsądny krasnal nie właził tam po nocy. Za to rano, po śniadaniu, zaopatrzywszy się w pochodnię, wszedł w otwór w ziemi jął się bacznie rozglądać. Była to wielka jaskinia, a jej ściany migotały różnokolorowymi blaskami. Podszedł krasnal bliżej, a tu diament niezwykłej urody w skale siedzi. I drugi, i trzeci! I następne! A każdy z nich mieni się przecudnie i jakby szeptem historie opowiada. Były to dobre pomysły i ciepłe myśłi, dawno temu podczas podczas wybuchu wulkanicznego w diamenty zaklęte. „Ha! – pomyślał krasnal – tu jest moje miejsce!”

I wziął się do roboty. Wydobywał diamentowe pomysły zrobionym przez siebie kilofem i odkładał je na kupkę. Potem płukał w pobliskiej Odrze. Każdy diament uważnie oglądał, chuchał i polerował rąbkiem kubraka, aby sprawdzić, czy nie ma rys lub zadrapań. Zadrapane egzemplarze odrzucał daleko od siebie. I stało się coś naprawdę czarodziejskiego: chuchnięcie krasnala zamieniało diamenty w żywe krasnale. Tam, gdzie upadł odrzucony diament, natychmiast wyrastał krasnal! I jak tylko taki oprzytomnniał, patrzył na naszego bohatera i biegł w jego stronę z okrzykiem: „Papa! Papa!”

Ponieważ technika wydobywcza w tamtych czasach pozostawiała wiele do życzenia i każdy wydobyty przez Papę kryształ miał jakąś skazę, przeto i krasnale wrocławskie nie są doskonałe i mają różne przywary. Jeden wciąż śpi, drugi tylko drynda, a inny wciąż się infantylnie uśmiecha. Ale wszystkie mają wielkie i dobre serca. (..) (źródło: „Wrocławskie Krasnale.pl. Przewodnik, s.18)

Tak naprawdę, to było trochę inaczej… Wedłu Wikipedii obecne rzeźby krasnali wywodzą się od malowanych w latach 80 XX wieku graffiti, a następnie happeningów organizowanych przez ruch „Pomarańczowej Alternatywy” ośmieszających w sposób pokojowy system komunistyczny. Po upadku PRLu krasnale zostały zapomniane aż do roku 2005, kiedy to wrocławski rzeźbiarz Tomasz Moczek ustawił pięć pierwszych krasnali. Od tej pory co roku sukcesywnie przybywa małych mieszkańców Wrocławia. W tej chwili jest ich już ponad 300! Nowe postacie są tworzone przez artystów z całej Polski a ich opiekunami są organizacje publiczne, firmy i osoby prywatne. Organizowane są specjalne wycieczki szlakiem krasnali, gry plenerowe, spektakle teatralne a raz w roku odbywa się Festiwal Krasnoludków. Są również wydawane specjalne mapy dla chcących połączyć zwiedzanie Wrocławia z odnajdywaniem małych figurek.

Również my zaopatrzyliśmy się w taką mapę i wyruszyliśmy na poszukiwania. Tak jak wspominałam – ograniczyliśmy się do Rynku i najbliższych okolic (jednego upolowaliśmy w Zoo) a udało nam się odnaleźć nieco ponad 40…

Podsumowując – spędziliśmy bardzo ciekawy i bardzo aktywny dzień. A ponieważ jeszcze nam było mało, to do poduszki poczytaliśmy rózne ciekawostki i opowiadania w zakupionych przewodnikach. Polecamy każdemu taki spacer w towarzystwie krasnoludków…. A jeśli ktoś już zwiedzał Wrocław szlakiem krasnali, to prosimy – podzielcie się Waszymi wrażeniami w komentarzach 🙂

A dla tych którzy nie czytali opowieści z dwóch pierwszych dni we Wrocławiu – małe przypomnienie poniżej:

Mama Bartka: Wrocław: Ogród Zoologiczny i Afrykarium…

Mama Bartka: Wrocław: Kolejkowo…

Permalink do tego artykułu: http://autyzmbartka.pl/mama-bartka-wroclaw-wroclawskie-krasnale/

6 Komentarzy

Skip to comment form

  1. Bożena M.

    Jak zwykle bardzo ciekawy tekst, który super się czyta 🙂 Ja też jakiś czas temu zainteresowałam się tymi wrocławskimi krasnalami, dużo sobie o nich poczytałam, ale niestety, zwiedziłam je tylko wirtualnie. Fajnie, ze mogliście je sobie pooglądać na żywo, choć wiadomo, wszystkich nie tak łatwo wytropić 🙂 Mamo Bartka – jesteś wspaniała! 🙂 Tak dużo ciekawych rzeczy pokazujesz Bartkowi 🙂

    1. Mama Bartka

      Dziękuję 🙂 Mam to szczęście, że Bartek chętnie jeździ na wszystkie wycieczki 🙂 Do Wrocławia jeszcze kiedyś wrócimy, bo jeszcze sporo do zwiedzenia nam zostało. No i tyle nieodkrytych krasnali 😉

  2. Pani Fanaberia

    Wrocław jest super, nie tylko ze względu na Krasnale, ale zdecydowanie są one jedną z ciekawszych przygód na dzieciowym szlaku:)

    1. Mama Bartka

      Zgadzam się – Wrocław jest super i na pewno jeszcze tam kiedyś wrócimy, bo jeszcze tyle do zobaczenia mamy 🙂

  3. Gabriela

    Te KRASNALE to świetna atrakcja dla dzieci, zachęta do zwiedzania i szukania ciekawostek.

    1. Mama Bartka

      Dokładnie – zainteresowały nawet Bartka 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć tych znaczników i atrybutów HTMLa: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>