«

»

Sie 09 2017

Wydrukuj to Wpis

Mama Bartka: Trójmiasto z dzieckiem (część pierwsza)…

To była zdecydowanie najdalsza, chociaż nie najdłuższa podróż w życiu Bartka! Zdecydowanie dłużej trwała nasza zeszłoroczna jazda w Bory Tucholskie. Tym razem w zaledwie 6,5 godziny pokonaliśmy odległość z Katowic do Gdyni (647 km)! Bartek już od zeszłorocznych wakacji mówił, że chce jechać nad morze, więc chyba udało mi się spełnić jego marzenie 🙂 Było morze,były statki i wiele innych atrakcji 🙂 Spędziliśmy w Trójmieście 8 cudownych dni i udało nam się w zrealizować 65% założonego planu zwiedzania (na resztę brakło nam czasu – zostawiamy to sobie na przyszłość). Pomimo tego, że bardzo dużo przemieszczaliśmy się komunikacją miejską, to pieszo i tak przeszliśmy prawie 100 km!!! Bartek dzielnie dawał radę i należy mu się za to medal! Jest najlepszym towarzyszem podróży jakiego można sobie wymarzyć (chociaż czasami trochę męczącym i stanowczo zbyt dużo mówiącym 😉 ).

DZIEŃ PIERWSZY

W Gdyni wysiedliśmy punktualnie o 14:34. Dobrą chwilę zajęło nam odnalezienie przystanku, skąd odjeżdżał autobus, który miał nas dowieźć do naszego tymczasowego domu. W końcu się udało i po mniej więcej 20 minutach odebraliśmy klucze. Szybka kawa i pojechaliśmy przywitać się z morzem 🙂 Jednego nie przewidziałam… Że u Bartka nie przejdzie opcja „dzisiaj tylko pomoczymy nogi, bo już jest późno i dość chłodno”… Bartek był zdecydowany się kąpać do tego stopnia, że rzucił się do wody w ubraniu 😀 😀 😀 Na taki scenariusz nie byłam przygotowana (nie zabrałam ręcznika ani ubrań na zmianę) i biedny Bartek przez całą drogę do domu musiał w autobusie stać…

KLIKNIJ ZDJĘCIE ABY ZOBACZYĆ W POWIĘKSZENIU 🙂

DZIEŃ DRUGI

Od samego rana wyruszyliśmy na zwiedzanie Gdyni. Na pierwszy ogień poszedł statek ORP „Błyskawica”. „Błyskawica” to polski niszczyciel, który pozostawał w służbie Marynarki Wojennej od 1937 roku do roku 1975. Jest najstarszym zachowanym niszczycielem na świecie. Brał udział w działaniach wojennych na froncie II wojny światowej (na Atlantyku, morzu Śródziemnym i morzu Północnym). Od 1 maja 1976 roku pełni funkcję oddziały Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni i jest udostępniony dla zwiedzających. Bartkowi bardzo podobało się zwiedzanie statku, zwłaszcza schodzenie na dolne pokłady 🙂 Bał się tylko podchodzić do burty – ale może to dobrze… Więcej o statku ORP „Błyskawica” już wkrótce na Bartusiowym Blogu 🙂

KLIKNIJ ZDJĘCIE ABY ZOBACZYĆ W POWIĘKSZENIU 🙂

Obok „Błyskawicy” stoi kolejny statek-muzeum – Dar Pomorza [KLIK]. „Dar Pomorza” został zbudowany w 1909 roku w Niemczech. W roku 1929 został zakupiony przez polski Komitet Floty Narodowej jako statek szkoleniowy. Pod polską banderą „Dar Pomorza” odbył 102 rejsy szkolne, przepłynął pół miliona mil morskich (to tak jakby okrążył ziemię 25 razy), wyszkolił 13 384 studentów oraz zasłynął tym, że jako pierwszy statek w dziejach polskiej bandery handlowej opłynął dookoła świat. W okresie II wojny światowej statek miał postój w Sztokholnie. Do Polski powrócił w październiku 1945 roku. 15 września 1981 roku wypłynął w swój ostatni rejs. Od 1983 roku statek jest oddziałem Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku (zacumowany jest w Gdyni i tam też można go zwiedzać). Możemy na nim zobaczyć i maszynownie i kajuty, w których niegdyś mieszkała załoga statku.

KLIKNIJ W ZDJĘCIE ABY ZOBACZYĆ W POWIĘKSZENIU 🙂

Po wizytach na dwóch statkach nabraliśmy niesamowitej ochoty na rejs 🙂 Przy nabrzeżu stało zacumowanych kilka statków, więc mogliśmy wybierać 😉 Wybraliśmy rejs pirackim galeonem „Dragon”, a ponieważ do odpływu było jeszcze sporo czasu – poszliśmy popatrzeć na morze… Widoki zapierały dech…

KLIKNIJ ZDJĘCIE ABY ZOBACZYĆ W POWIĘKSZENIU 🙂

A potem weszliśmy na pokład i wyruszyliśmy w 40 minutowy rejs po Zatoce Gdańskiej. Podróż umilały nam szanty 🙂 Byłam bardzo ciekawa, czy dopadną nas jakieś morskie dolegliwości (do tej pory pływaliśmy tylko po rzekach), ale na szczęście nic takiego nie nastąpiło 😀 Słońce, wiatr we włosach i piękne widoki zachwyciły nas do tego stopnia, że nie chcieliśmy wracać…

KLIKNIJ W ZDJĘCIE ABY ZOBACZYĆ W POWIĘKSZENIU 🙂

Po zejściu na suchy ląd już nie było zmiłuj, tylko musieliśmy się udać prosto na plażę, aby Bartek mógł wreszcie popływać w morzu. Wybraliśmy plażę w Gdyni Orłowie i był to bardzo dobry wybór – nie było tłumów 🙂 Bartek był po prostu w swoim żywiole 😀 To niesamowite, jak dziecko może się cieszyć z tego, że pływa w morzu. Siedzieliśmy w wodzie przez bite dwie godziny i nie było siły, która mogłaby go stamtąd wyciągnąć. Mama Bartka oczywiście też nie mogła posiedzieć na brzegu, bo Bartek w swym szleństwie nie miał świadomości, że morze jest bardzo niebezpieczne (chociaż tłumaczyłam)… W końcu małym podstępem (Bartusiu a może pójdziemy teraz na lody?) udało mi się nakłonić Bartka do wyjścia na brzeg i udania się w inne miejsce 😀

KLIKNIJ W ZDJĘCIE ABY ZOBACZYĆ W POWIĘKSZENIU :

Na te obiecane lody poszliśmy na Molo w Orłowie. Zjedliśmy a następnie przeszliśmy spacerkiem do samego końca, a tam… sami zobaczcie co za widoki!

KLIKNIJ W ZDJĘCIE ABY ZOBACZYĆ W POWIĘKSZENIU 🙂

DZIEŃ TRZECI

Poniedziałek od samego rana nie zapowiadał się optymistycznie… Zachmurzone niebo bez jednego nawet promyka słońca… Ale co to dla nas! Najważniejsze, że nie padało 🙂 Zaopatrzeni w sprzęt przeciwdeszczowy udaliśmy się odkrywać kolejne uroki Gdyni. Pierwszym punktem był InfoBox [KLIK]. To takie miejsce, gdzie można się dowiedzieć wszystkiego o przeszłości i o przyszłości Gdyni. Konstrukcja budynku składa się z 65 kontenerów a na szczycie, na wysokości 22 metrów znajduje się wieża widokowa, z której można podziwiać panoramę miasta, Molo Południowe i Zatokę Gdańską. My tylko wjechaliśmy windą na taras widokowy, ale widoki ze względu na stan aury nie były powalające – chociaż też miały swój urok 🙂

Panorama miasta oglądana z InfoBoxu

Oglądanie miasta z wysokości tak nam się spodobało, że wjechaliśmy kolejką na Kamienną Górę (52 m n.p.m.), skąd obejrzeliśmy nadal zachmurzoną panoramę miasta i morza z trochę innej perspektywy. Żeby nie było za nudno na dół zaszliśmy po schodach 🙂

KLIKNIJ W ZDJĘCIE ABY ZOBACZYĆ W POWIĘKSZENIU 🙂

Kolejnym punktem na naszej liście była Ekspozycja Plenerowa Broni i Uzbrojenia Morskiego [KLIK] przy Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni. Jest to największa i najcenniejsza kolekcja w Polsce. Możemy tam zobaczyć m.in. militaria związane z obroną polskiego wybrzeża we wrześniu 1939 roku, armaty, broń rakietową, broń podwodną i samoloty. Można też zobaczyć słynny kuter pościgowy ORP „Batory”.

KLIKNIJ W ZDJĘCIE ABY ZOBACZYĆ W POWIĘKSZENIU 🙂

Ostatnim punktem na naszej dzisiejszej liście było Akwarium Gdyńskie [KLIK]. Można tam zobaczyć okazy ryb, płazów i gadów pochodzących z różnych części świata. Bartkowi niestety się nie spodobało (pomimo tego że bardzo chciał tam iść) – było za głośno i za tłoczno 🙁 Z tego też powodu nie mamy stamtąd żadnych zdjęć. To zresztą było do przewidzenia patrząc na kolejkę do kas… Przeszliśmy więc szybko przez wszystkie sale i opuściliśmy to miejsce.

Ale zapomniałam dodać, że już w czasie oglądania Ekspozycji Plenerowej Broni i Uzbrojenia Morskiego zza chmur wyszło piękne słońce 😀 Wobec tego szybko wróciliśmy do tymczasowego domu po niezbędne akcesoria plażowe i udaliśmy się na plażę – tym razem Śródmieście. A na plaży standard – dwie godziny moczenia tyłka w wodzie i dopiero obiecane lody zmusiły małego pływaka do przeniesienia się na suchy ląd 😀 Aby było ciekawiej na lody poszliśmy deptakiem do Redłowa. A potem nogi jakoś same nas poniosły i szliśmy i szliśmy – aż doszliśmy do Orłowa. Bartkowi spacer nie za bardzo się podobał, bo wygodna promenada zamieniła się na odrobinę dzikie plaże i kamienie oraz klify. Bartek chyba myślał, że się zgubiliśmy, bo bez przerwy chciał wracać mimo tego, że do celu było już bliżej niż do punktu wyjścia. Na szczęście za kolejną plażą i kolejnym zakrętem naszym oczom ukazało się znajome Molo w Orłowie i Bartek przestał histeryzować i zażądał kolejnego loda 😀 Nawet pomimo marudzenia Bartka spacer był niesamowitym przeżyciem i z chęcią jeszcze kiedyś bym go powtórzyła – tylko nie wiem co na to Bartek 😉

KLIKNIJ W ZDJĘCIE ABY ZOBACZYĆ W POWIĘKSZENIU 🙂

Zapraszamy za kilka dni na drugą część wspomnień z naszych nadmorskich wojaży 🙂

 

 

Permalink do tego artykułu: http://autyzmbartka.pl/mama-bartka-trojmiasto-z-dzieckiem/

4 Komentarze

1 ping

Skip to comment form

  1. rodzinka 2+3

    wspaniały czas spedziliście 😀 piekna pogoda 😀

  2. Onusia

    Zdjęcia cudne i tworzą piękna pamiątkę 😉
    Wspomnienia są najważniejsze, bo co zobaczyczyliscie to wasze 💖😍
    Bardzo się ciesze ze pogoda dopisała, wkoncu sama przesyłałam Wam od nas słoneczko 😜
    A Bartuś przywitał morze w niepowtarzalnym stylu 😁

    1. Mama Bartka

      Gdyby nie to słońce od Ciebie to byłoby kiepsko 😉

      1. Onusia

        😁😁😁

  1. Mama Bartka: Trójmiasto z dzieckiem (część druga)… – Bartusiowy Blog

    […] « Mama Bartka: Trójmiasto z dzieckiem (część pierwsza)… […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć tych znaczników i atrybutów HTMLa: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>