Mama Bartka: Rusinowice – dzień drugi…

Wczorajszej nocy przeżyliśmy chwilę grozy – Bartek przewracając się w łóżku spadł na podłogę uderzając głową w nocną szafkę. Efekt – rozbita głowa. Było wiele krwi i wrzasku, ale na szczęście nic poważnego się nie stało i nie było potrzebne szycie. Rano Bartek nie pamiętał, że w ogóle coś się stało 🙂

A dzisiejszy dzień był bardzo intensywny. Zaczęliśmy od śniadania, na które Bartek zjadł garść płatków kukurydzianych – „chlebka nie”. A potem tak:

  • magnetostymulacja: polegająca na leżeniu przez 10 minut na specjalnym materacu, który emituje fale magnetyczne – ciężko było ale powiedzmy że Bartek dał radę

  • fototerpia: naświetlanie zielonym światłem – było ok, bo siedział u mnie na kolanach

  • masaż wibracyjny Vitalax: 10 minut leżenia na wibrującym materacu – uciekł po kilku minutach i musiałam go gonić przez pół ośrodka 🙂

  • kinezyterapia: czyli SI: tu było w porządku, jak wszedł do basenu z piłeczkami, to przesiedział tam całe pół godziny

  • terapia zajęciowa: zabawy na dywanie i praca przy stoliku – kolorowaliśmy obrazki; tą formę zajęć Bartek zna z przedszkola więc bez problemu wytrzymał godzinę

  • hipoterapia: czyli coś, co Bartusie lubią najbardziej 🙂

Następnie była przerwa na obiad, którego Bartek oczywiście nie zjadł… Po obiedzie:

  • masaż punktowy twarzy: ryk i wrzask

  • masaż aquavibron: jak wyżej

Generalnie ryku i wrzasku oraz wyrywania się było dzisiaj bardzo wiele. Bo Bartek chce robić coś innego niż w danej chwili przewiduje harmonogram. Mam nadzieję, że za kilka dni jak wszystko pozna będzie lepiej współpracował. Po południu korzystając z ładnej pogody poszliśmy na plac zabaw. Bartek był w swoim żywiole i przez godzinę grzebał się w piasku 🙂 Potem poszedł na zajęcia organizowane w Segmencie „B”, a ja na wykład z hipoterapii. Bartek był bardzo grzeczny – chociaż po tym co dzisiaj pokazywał bałam się zostawić go tam samego. A ja godzinę odpoczęłam słuchając wykładu i UWAGA – jechałam na koniu 🙂 Niestety w ogóle mi się nie podobało i nie wiem, co Bartkowi tak się w tym podoba 🙂 Kolację Bartek częściowo zjadł – całe mnóstwo suchego chleba, bo smarowanego nie chciał. Chyba zgłodniał 🙂 O 19 godzinie zmęczony zasnął… Jutro czeka nas jeszcze więcej zajęć…

 

Permalink do tego artykułu: http://autyzmbartka.pl/mama-bartka-rusinowice-dzien-drugi/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.