Mama Bartka: Lubię wracać tam gdzie byłam już…

img_3203A właściwie lubimy  🙂 Niestety nie dostaliśmy w tym roku dofinansowania do turnusu rehabilitacyjnego z PFRON-u, ale udało nam się wyjechać z Bartkiem na weekend do Jaworzynki  😀 Niepełne trzy dni to trochę mało, ale odpoczęliśmy i naładowaliśmy akumulatory. Miejsce nadal magiczne, nawet podczas deszczu i mgły posiadające urok… Bo niestety pogoda nam nie dopisała – w piątek i w sobotę padało, dopiero w niedzielę wyjrzało słońce. Najważniejsze było jednak towarzystwo! W Jaworzynce spotkaliśmy się bowiem z Agnieszką i Karolinką, które poznaliśmy w zeszłym roku   🙂

Chciałam, aby dla Bartka ten krótki wyjazd był jak najbardziej atrakcyjny, dlatego pojechaliśmy pociągiem! Bartek zadbał, aby podróż była pełna wrażeń  😉 Już w domu powiedział, że „boli brzuszek”. Było to z jego strony pierwsze określenie, że coś boli, więc nie wiedziałam jak to potraktować? Za chwilę zresztą powiedział, że nie boli więc zaryzykowaliśmy i pojechaliśmy. Do Katowic odwiózł nas Tata Bartka i aby napięcie dalej trwało auto zaczęło nam się buntować! Już myślałam, że wszystko się sprzysięgło przeciwko nam, ale udało się dotrzeć na miejsce na czas. Na dworcu w Katowicach mieliśmy ciąg dalszy atrakcji  😀 Udaliśmy się z Bartkiem na peron IV, wjechaliśmy ruchomymi schodami i Bartek znowu powiedział, że „boli brzuszek” :/ Ponieważ mieliśmy jeszcze trochę czasu do odjazdu pociągu, wróciliśmy się do apteki. Kupiłam syrop przeciwwymiotny i poszliśmy z powrotem na nasz IV peron. Tuż przed ponownym wejściem na ruchome schody Bartek powiedział, że „chce kupkę”. Tutaj zrobiło się już trochę nerwowo, ponieważ do odjazdu pociągu zostało raptem 10 minut, a ja nawet nie wiedziałam, gdzie na tym dworcu znajdują się toalety!!! Tym razem już biegiem wróciliśmy z powrotem, po drodze dowiadując się, gdzie owe toalety się znajdują. Jak na złość musiałam jeszcze Bartka szybko przebrać. Bez zbytniej nadziei, że jeszcze zdążymy na nasz pociąg pobiegliśmy z powrotem na peron. Ufff…. Udało się  😆 Pociąg jeszcze nie odjechał!

Zła passa jedna postanowiła nam nie odpuścić 🙁 Okazało się, że gdzieś podmyło tory i będziemy musieli się przesiąść w Goleszowie do komunikacji zastępczej. No i znowu nerwy, czy zdążymy na autobus z Wisły do Jaworzynki. Na szczęście Bartek poczuł się lepiej i już nie mówił, że „boli brzuszek”. Więc w Goleszowie przesiedliśmy się do autobusu i z duszą na ramieniu (zdążymy albo nie zdążymy?) pojechaliśmy dalej. Na szczęście z Goleszowa do Wisły Obłaziec, gdzie mieliśmy przesiadkę było już niedaleko więc jeszcze musieliśmy poczekać, aż nasz autobus nadjedzie. Gdy nadjechał i wsiedliśmy pojechaliśmy już prosto do Jaworzynki 🙂

A w Jaworzynce nadal pięknie! Góry nawet podczas deszczu mają swój urok… Zadziwiające było to, że Bartek wszystko pamiętał. Od razu pobiegł do pokoju, który zajmowaliśmy we wrześniu 😀 Tym razem ten pokój zajmowała Agnieszka z Karolinką, nasz był obok. Ale Bartek i tak prawie za każdym razem wchodził nie do naszego pokoju i skakał po łóżku Agnieszki. Pamiętał też, że poprzednim razem po przyjeździe rozpakowaliśmy się i poszliśmy na plac zabaw. Tym razem też jak tylko zobaczył że ubrania leżą w szafie, założył buty i powiedział „chcę plac zabaw” 😀 Niestety padało, więc nic z tego nie wyszło…

W piątek udało nam się popołudniu na chwilę wyskoczyć do Istebnej, w sobotę zrobiliśmy sobie krótki spacer po Jaworzynce, a w niedzielę, jak w końcu wyjrzało słońce, musieliśmy już wracać do domu 🙁 Pojechaliśmy wcześniej do Wisły i razem z Agnieszką i Karolinką pospacerowaliśmy po deptaku, kupiliśmy oscypki i miód, drobne pamiątki i już mieliśmy pociąg powrotny do Katowic. Wracaliśmy takim fajnym bezprzedziałowym pociągiem, więc Bartek był bardzo zainteresowany i w miarę grzeczny 😀 Dwie godziny podróży upłynęły nam w miłej atmosferze. W Katowicach czekał już na nas Tata Bartka i samochodem wróciliśmy do Tarnowskich Gór.

Podsumowując – wyjazd mimo złej pogody i złego samopoczucia Bartka w pierwszym dniu był bardzo udany. Najważniejsze w końcu jest towarzystwo, w którym się przebywa 🙂 Będziemy z niecierpliwością czekać do przyszłego roku – może uda się wyjechać na pełne dwa tygodnie…

Permalink do tego artykułu: http://autyzmbartka.pl/mama-bartka-lubie-wracac-bylam-juz/

1 komentarz

  1. Cudownie !!! 🙂
    Bartuś dzielny chłopak jest ! 😀 🙂
    Najważniejsze że wszystko się udało 🙂
    i wróciliście zadowoleni :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.