Sty 15 2015

Mama Bartka: Komisja orzekająca o niepełnosprawności…

komisjaMając jeszcze gdzieś z tyłu głowy obrazki z poprzedniej, naszej pierwszej komisji, spodziewałam się najgorszego. Nie mam tutaj na myśli samej komisji (bo jakoś specjalnie negatywne doświadczenie to nie było – poza tym, że Bartek został dzieckiem niepełnosprawnym, a to nie jest marzeniem żadnego rodzica), ale raczej oczekiwanie na wywołanie naszego nazwiska. Pamiętam korytarz pełen ludzi, w większości z małymi dziećmi, które jak to dzieci – niecierpliwiły się. I ta nadzieja, że w końcu padnie nasze nazwisko…

Tym razem więc nastawiłam się psychicznie na długie czekanie. A tu… niespodzianka 😀 Mieliśmy się stawić na godzinę 17:00, na miejscu byliśmy ok. 16:40, a o 16:50 byliśmy już po komisji! Na korytarzu nie było nikogo, więc od razu weszliśmy do środka. A ponieważ wszystkie dokumenty mieliśmy w porządku, była to właściwie tylko formalność. Zostałam poinformowana, że Bartek dostaje orzeczenie o niepełnosprawności na kolejne dwa lata i spełniamy warunki aby otrzymać wszystkie ważne punkty w orzeczeniu, na których nam zależało 🙂 Dokument do odbioru za tydzień. Bartek zachowywał się spokojnie, choć tam akurat mógł pokazać swoje możliwości 😛

Jednak żeby nie było tak różowo, przeżyłam chwilę grozy 😀 O terminie komisji zostałam poinformowana telefonicznie, akurat w momencie, gdy wracałam z Bartkiem z przedszkola. Nie miałam nawet możliwości, aby zapisać termin i godzinę, musiałam więc bardzo skupić się na tym, aby nie zapomnieć. Wobec tego umknęła mi informacja, jakie jeszcze dokumenty powinnam ze sobą zabrać. Przypomniałam sobie o tym na chwilę przed wejściem na komisję i tylko coś tam mi się majaczyło, że potrzebny jest mój dowód osobisty. Dowód zawsze mam przy sobie, więc nawet od razu go wyciągałam, aby potem nie szukać w tej mojej ogromnej torbie. I rzeczywiście – wchodzimy, „poproszę pani dowód osobisty i… akt urodzenia dziecka 😀 Akt urodzenia dziecka zawsze mam przy sobie 😀 Wolę nie myśleć co by było, gdybym go nie miała… Ale gdyby przez to komisja była przełożona na inny termin, to chyba strzeliłabym sobie w łeb 😛img_4509-horz

 

Permalink do tego artykułu: http://autyzmbartka.pl/mama-bartka-komisja-orzekajaca-o-niepelnosprawnosci/

10 Komentarzy

Skip to comment form

  1. Komisje orzekające to cała historia. Choć faktycznie zdarzają się i bezstresowe. Taka też była i ostatnia komisja Wojtka, mimo,ze wszedł już w „dorosłe orzecznictwo”.Ogólnie szybko, konkretnie i w miarę sympatycznie. Pamiętam,że tylko rozbawiło mnie pytanie, na które musiałam odpowiedzieć w kwestionariuszu składając dokumenty. Otóż pytanie brzmiało „czy osoba, której dotyczy orzeczenie, może samodzielnie prowadzić gospodarstwo domowe?” Mnie się cisnęło inne „czy jakikolwiek 16-latek jest wstanie bez wsparci prowadzić gospodarstwo domowe?” Ot taki żarcik…

    1. Własnie 🙂

    • Bożena M. on 15 stycznia 2015 at 14:29
    • Odpowiedz

    No i świetnie 🙂
    Pozdrawiam serdecznie – Miłego dnia 🙂

    1. Również pozdrawiamy 🙂

    • Iwonka on 15 stycznia 2015 at 14:31
    • Odpowiedz

    Kochana cieszymy się iż wszystko odbyło się szybko i bezproblemowo ! 😀
    Buziaki :*

    1. Buziaki :*

  2. Owszem, znam kilkoro 16-latków zmuszonych przez życie do samodzielnego prowadzenia gospodarstwa domowego. Umierała matka i dzieciaki musiały zająć się domem i młodszym rodzeństwem bo ojciec pracował i nie było go w domu-to w tej lepszej wersji, w gorszej bo leżał piany albo gdzieś pił na melinie.

    1. Niestety i takie scenariusze się zdarzają 🙁

  3. Dorota jak Ty miałaś 16 lat to moim zdaniem,gdyby była taka potrzeba to byś sobie poradziła.I prawdopodobnie całkiem nieżle

    1. Dziękuję Mamusiu :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.