Kwi 27 2016

Mama Bartka: Horror u dentysty…

Wizyta u stomatologa to koszmar wielu z nas. Ja sama kiedyś tak bardzo bałam się dentysty, że wolałam chodzić z bólem zęba i połykać tony prochów, niż odbyć krótką wizytę. Trauma z dzieciństwa… Przeszło mi dopiero wtedy, gdy urodziłam Bartka i oświeciło mnie, że przecież trzeba dawać dobry przykład dziecku 🙂 No bo jak wytłumaczyć potrzebę dbania o zęby i chodzenia do dentysty, skoro samemu się tego nie robi? Nie wiem w sumie jak to zrobiłam, ale „przemówiłam” sobie do rozsądku 😀

Tak na chłopski rozum wzięłam pod uwagę tylko dwie rzeczy:

  1. technika poszła do przodu i gabinety stomatologiczne dysponują sprzętem milion razy lepszym niż w czasach mojej wczesnej podstawówki, więc teoretycznie nie powinno nic boleć

  2. nawet jeśli będzie coś bolało, to tylko przez chwilę i jest to nic w porównaniu z trwającym wiele dni bólem zęba, że już nie wspomnę o truciu się tonami środków przeciwbólowych

Bardzo starannie wybrałam gabinet stomatologiczny i tak oto ja, która podejrzewała u siebie ciężką formę dentofobii, przekonałam się do wizyt u dentysty 🙂 Mało tego – ja lubię te wizyty 😀

Od najmłodszych lat życia Bartka starałam się więc oswajać go z gabinetem. Chodziliśmy na przeglądy, myliśmy zęby i do pewnego czasu było ok. Później, kiedy mieliśmy już zdiagnozowany autyzm, te wizyty zaczęły być problemem. Bartek nie chciał w ogóle siadać na fotelu, a jak już udało się go jakoś usadzić, to otwierał buzię na 3 sekundy i koniec. Było więc jasne, że normalną drogą nic tu nie załatwimy…

Kiedy Bartek miał 5 lat okazało się, że kilka ząbków nadaje się do leczenia. Z polecenia wybraliśmy się do poradni w Rudzie Śląskiej, o czym pisałam tutaj…

Mama Bartka: Leczenie ząbków w narkozie…

W kolejnym roku okazało się, że poradni w Rudzie Śląskiej NFZ nie przedłużył kontraktu i musieliśmy szukać czegoś innego. Po wielu poszukiwaniach znaleźliśmy poradnię w Katowicach. Byliśmy tam w zeszłym roku. Te dwa razy wszystko odbyło się spokojnie – Bartek dawał sobie założyć wenflon, dostawał narkozę, zasypiał, dentysta robił swoje, Bartek się budził i wracaliśmy do domu… Dziś Bartek przeszedł samego siebie…

Od jakiegoś czasu chodził i mówił, że chce iść do dentysty wyrwać ząb. Sytuacja była taka, że wyrosła stała czwórka a mleczna nie chciała sama wypaść. Jeszcze w poczekalni siedział grzecznie i mówił „do dentysty wyrwać ząb”. Kiedy go zawołali pobiegł przodem i jeszcze prędzej zawrócił. Zaczęła się histeria level hard 👿  Płacz, krzyk, wyrywanie się 🙁 W trójkę nie potrafiliśmy go posadzić na fotel, żeby założyć wenflon i podać narkozę. Bartek w takich sytuacjach dostaje nadludzkich sił, ale w końcu się udało i zasnął… Ząb wyrwany, w kilku poprawione plomby i czekamy aż się wybudzi. Do tej pory zawsze jak się wybudził zostawaliśmy jeszcze chwilę, żeby doszedł do siebie i dopiero wracaliśmy do domu. Tym razem ledwo otworzył oczy powiedział: „Koniec. Jedziemy do domu” i nie było siły, żeby jeszcze trochę poleżał. Anestezjolog pozwolił go zabrać, więc pojechaliśmy 🙂 Jak zwykle Bartek szybko doszedł do siebie i już w samochodzie domagał się jedzenia i picia 🙂 Ale co przeżyliśmy, to nasze… Na szczęście kolejna taka wizyta dopiero za rok, bo póki co nie widzę możliwości, aby zrobić to bez narkozy.

Leczenie stomatologiczne w narkozie w ramach NFZ należy się (raz w roku):

  • dzieciom i młodzieży niepełnosprawnej do 16 roku życia

  • dzieciom i młodzieży niepełnosprawnej w stopniu umiarkowanym i znacznym w wieku 16-18 lat

  • dorosłym w stopniu umiarkowanym i znacznym

JEŻELI WYNIKA TO ZE WSKAZAŃ MEDYCZNYCH –> 

http://www.dentalservice.com.pl/uslugi/nfz-tylko-dla-osob-niepelnosprawnych/

Ps. Jeszcze przez kilka dni można przekazać 1% podatku na leczenie i rehabilitację Bartusia – wszystkim z góry pięknie dziękujemy 🙂

 

Permalink do tego artykułu: http://autyzmbartka.pl/mama-bartka-horror-u-dentysty/

4 Komentarze

Skip to comment form

    • Iwona on 28 kwietnia 2016 at 23:00
    • Odpowiedz

    Czytając tytuł pomyślałam, że krew się lała a zęby turlały po podłodze ?
    Uff… na szczęście to nie taki „horror” jaki miałam przed oczami ☺
    Jak widać dorośli boją się dentysty, A co dopiero dzieci… ale trzeba uczyć od małego ☺

    1. Uczyć, uczyć – a one i tak zrobią swoje 😀 😀 😀

  1. Mój Filip ma dwa lata i niestety bardzo zniszczone zęby (mimo, że słodycze i cukry w diecie ograniczone są do minimum) przez żelazko, które dostawał w zwiększonych dawkach. Niestety o leczeniu nie ma mowy, bo dwulatka ciężko jest zmusić żeby trzymał otwartą buzię przez dłuższy czas. Ja jednak o narkozie nie chcę nawet myśleć. Filip jest wcześniakiem, miał trochę problemów neurologicznych (które na szczęście udało się skorygować) i boję się, że taka narkoza może się odbić na jego układzie neurologicznym. Pozostało nam odwiedzanie co jakiś czas dentysty z nadzieją, że wreszcie da się przekonać.

    1. Żelazo niestety niszczy zęby 🙁 Ja jestem świadoma, że narkoza to nic dobrego 🙁 U nas już szósta, bo niestety żadnego badania czy zabiegu który wymaga nieruchomego leżenia nie jesteśmy w stanie wykonać. U nas na szczęście neurologicznie wszystko w normie, ale i tak za każdym razem jest strach. Rozumiem, że nie chcesz narkozy, bo ja chyba w takiej sytuacji też bym nie chciała. Jakiś czas temu miałam nadzieję, że Bartek już oswoił się z białymi fartuchami, ale wtedy własnie zaczęły się te straszne histerie… Mam nadzieję, że niedługo mu przejdzie, bo jak będzie większy i cięższy to sobie nie damy rady. Trzymam kciuki za Twojego synka, żeby szybko dał się przekonać 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.