Sie 16 2017

Mama Bartka: Hel z dzieckiem…

Podczas naszej wizyty w Trójmieście jeden cały dzień przeznaczyliśmy na wycieczkę na Hel. Wyruszyliśmy z samego rana autosbusem z Gdyni i po niecałych dwóch godzinach wysiedliśmy na miejscu. Hel bez wątpienia jest miejscem niesamowitym. My – jak zwykle – mieliśmy swój plan wycieczki, ale – jak zwykle – zabrakło nam czasu, aby wszystko zwiedzić 😉

Pierwszym miejscem w które się udaliśmy było Fokarium [KLIK]Fokarium wspomaga odtworzenie i ochronę fok szarych w rejonie południowego Bałtyku. Bada się tam zachowanie fok, ich sposób odżywiania,wiek, trasy wędrówek. W ośrodku znajdują się foki które przebywają tu na stałe, jak również zwierzęta zanlezione na plażach lub wyłowione z morza, które przebywają tu na rehabilitacji. Młode foczki które przychodzą na świat w fokarium zostają po odkarmieniu i nauce polowania na ryby wypuszczone do środowiska naturalnego. W fokarium o określonych godzinach (11:00, 12:30, 14:00 i 16:30) można zobaczyć trening medyczny fok połączony z karmieniem. Udało nam się być na takim pokazie i nawet co nieco zobaczyć (tłumy ludzi) 😉 Oprócz tego w Fokarium można zobaczyć wystawę „Ssaki naszego morza” co również uczyniliśmy 🙂

KLIKNIJ W ZDJĘCIE ABY ZOBACZYĆ W POWIĘKSZENIU 🙂

Po wyjściu z Fokarium przeszliśmy się brzegiem morza, które było tego dnia wyjątkowo wzburzone. Chyba po raz pierwszy w czasie naszego pobytu na Pomorzu mieliśmy okazje zobaczyć takie fale! Potem zrobiliśmy jeszcze spacer po rybackim porcie, gdzie pooglądaliśmy kutry rybackie, sieci i różne inne ciekawe rzeczy. Towarzyszył nam przez cały czas specyficzny zapach surowej ryby, ale nam to nie przeszkadzało 😉 Potem jeszcze pospacerowaliśmy po helskiej marinie, gdzie cumują różne ładne łodzie, motorówki, katamarany i inne takie 😀 Przy okazji poszukaliśmy miejsca skąd miał odpływć nasz tramwaj wodny do Gdyni, żebyśmy nie musieli już później szukać.

KLIKNIJ ZDJĘCIE ABY ZOBACZYĆ W POWIĘKSZENIU 🙂

Po zjedzeniu pysznej rybki w jednej z nadmorskich knajpek poszliśmy wdrapać się na latarnię morską. Bartek uwielbia wchodzić na wysokie wieże i zazwyczaj (np dobra – zawsze 😀 ) jest tak, że ja gdzieś zdycham w połowie a on już jest na górze. Ale widok z góry wart jest każdego wysiłku i poświęcenia …

KLIKNIJ ZDJĘCIE ABY ZOBACZYĆ W POWIĘKSZENIU 🙂

Po wizycie w latarni poszliśmy na Cypel. Helski Cypel to najbardziej wysunięta na północ część Polski (ale to chyba każdy wie?). Dojście do tego niezwykłego miejsca jest bardzo urozmiaicone – najpierw szliśmy szeroką asfaltową (chyba 😉 ) promenadą przy której było mnóstwo punktów gastronomicznych i stoisk z pamiątkami, potem weszliśmy na leśną, miejscami błotnistą drogę i w końcu na drewniany deptak. Tam naszym oczom ukazały się niezwykłe widoki, które zapamiętamy chyba do końca życia… Oprócz niezapomnianych widoków jest tak również świetna piaszczysta plaża, więc musieliśmy szybko skończyć spacerowanie i wskoczyć do morza, bo Bartek już nie mógł się doczekać 🙂 Pierwszy raz mieliśmy przyjemność kapać się w takich dużych falach 😀 Radość i śmiech Bartka kiedy zalewały go fale była nie do opisania i – jak nie trudno się domyślić – nie tak łatwo było go namówić do wyjścia na suchy ląd 😀

KLIKNIJ ZDJĘCIE ABY ZOBACZYĆ W POWIĘKSZENIU 🙂

Po kąpieli wróciliśmy w okolice portu rybackiego i zwiedziliśmy Muzeum Rybołówstwa [KLIK]. Wpadliśmy tam dosłownie pół godziny przed zamknięciem, więc nie mieliśmy zbyt dużo czasu na dokładne zwiedzanie 🙁 Muzeum Rybołówstwa jest oddziałem Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku i mieści się w starym, zabytkowym kościele poewangelickim pod wezwaniem Św. Piotra i Pawła. W środku zobaczliśmy wystawę „Dzieje rybołówstwa na wodach Zatoki Gdańskiej”  oraz „Muzykanci świata”. 

KLIKNIJ W ZDJĘCIE ABY ZOBACZYĆ W POWIĘKSZENIU 🙂

Potem weszliśmy na kościelną wieżę i znowu podziwialiśmy Hel z wysokości…

KLIKNIJ W ZDJĘCIE ABY ZOBACZYĆ W POWIĘKSZENIU 🙂

A na zakończenie obejrzeliśmy mini skansen przy muzeum, gdzie znajdują się stare łodzie rybackie, kotwice i różne inne ciekawe obiekty.

KLIKNIJ W ZDJĘCIE ABY ZOBACZYĆ W POWIĘKSZENIU 🙂

A potem, ponieważ słońce już coraz bardziej chyliło się ku zachodowi poszliśmy do portu, gdzie czekał na nas tramwaj wodny. Wsiedliśmy na pokład i po godzinnym rejsie wysiedliśmy w Gdyni. Sam rejs był naprawdę niesamowity… Pierwszy raz płynęliśmy tak dużym statkiem i w dodatku mogliśmy podziwiać piękny zachód słońca… Trochę nas przewiało (nie byliśmy na to przygotowani 😉 ), ale to nic. Bartek przez pół drogi mówił Żegnaj Helu, więc wnioskuję, że był tak samo zadowolony z wycieczki jak ja 🙂 Jedno jest pewne – na pewno jeszcze tu wrócimy, bo jeszcze mamy dużo do zobaczenia 🙂

KLIKNIJ W ZDJĘCIE ABY ZOBACZYĆ W POWIĘKSZENIU 🙂

Permalink do tego artykułu: http://autyzmbartka.pl/mama-bartka-hel-z-dzieckiem/

3 Komentarze

    • Onusia on 17 sierpnia 2017 at 18:25
    • Odpowiedz

    Cudownie ???
    Ten wasz urlop udany jak zawsze ???

    • Gabriela on 17 sierpnia 2017 at 21:37
    • Odpowiedz

    JAK ZWYKLE FANTASTYCZNE ZDJĘCIA i ciekawa relacja z wycieczki.

  1. piekne miejsce…. wspaniałe wspomnienia z lata

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.