Bartek: Wycieczka do Wieliczki i Krakowa…

img_6300Wczoraj razem z Mamą i moją grupą przedszkolną pojechaliśmy na długo wyczekiwaną wycieczkę do Wieliczki i Krakowa 🙂 Wyruszyliśmy bardzo wcześnie rano, bo już o 6:30! i po ok. 2 godzinach jazdy dojechaliśmy do celu naszej podróży, czyli do Wieliczki.

Nie wiem, czy znacie legendę o wianie świętej Kingi? Ja znam, bo Mama czytała mi kiedyś na dobranoc, a dzień przed wyjazdem jeszcze mi przypomniała 🙂 Bo jadąc do kopalni soli w Wieliczce wypada wiedzieć, skąd ona się w ogóle wzięła. Opowiem Wam, co zapamiętałem…

Kinga była węgierską księżniczką, którą król Bolesław Wstydliwy img_6279wybrał sobie za żonę, kiedy ta była jeszcze dzieckiem. Po latach, kiedy Kinga dorosła i stała się piękną, młodą kobietą – wyruszyła w podróż do Polski, aby poślubić króla. Nie chciała zabrać ze sobą wiana, które przygotował dla niej jej ojciec. Była pewna, że jej przyszły mąż nie potrzebuje złota, bo sam ma go pod dostatkiem. Chciała mu podarować coś, czego on i jego kraj nie posiadają. Podczas podróży do Krakowa przez cały czas zastanawiała się, co to takiego mogłoby być… Mijając największą kopalnię soli na Węgrzech Kinga doznała olśnienia! Sól! To jest to, czego nie posiada ten kraj, którego wkrótce zostanie królową! Stanęła więc przed najgłębszym szybem i modląc się szczerze, wrzuciła w niego  swój zaręczynowy pierścień. Po zaślubinach królowa Kinga zabrała ze sobą męża, sześciu rycerzy i wyruszyli za miasto. Po pewnym czasie Kinga zatrzymała orszak i wskazała rycerzom miejsce, gdzie mieli zacząć kopać. Kopali i kopali aż się zmęczyli i wtedy przy pracy zastąpili ich okoliczni chłopi, którzy zjawili się na miejscu zaciekawieni tym, co się dzieje. Po pewnym czasie zameldowali królowej, że nie mogą dalej kopać, bo natrafili na skałę. Wówczas Kinga poleciła im odłupać kawałek tej skały i sobie przynieść. Gdy chłopi spełnili jej prośbę, kazała rozłupać skałę. Wówczas wszyscy zebrani ujrzeli jej zaręczynowy pierścień, a resztkę skały Kinga przekazała mężowi mówiąc, że to jest właśnie jej posag – sól…

Po przybyciu na miejsce wyruszyliśmy więc na odkrywanie Solilandii 🙂 Na początek pokonaliśmy 380 schodów (całe szczęście, że w dół 😉 ) i znaleźliśmy się w całkiem innym świecie… Razem z przewodnikiem, a później z Soliludkiem, pokonywaliśmy kolejne długie korytarze, piękne komory, niesamowite podziemne jeziora i unikalne rzeźby solne, przy okazji rozwiązując zagadki i odnajdując ślady smoka Solonia. Na samym końcu spotkaliśmy Skarbnika 🙂 Na pamiątkę Mama kupiła mi fioletową ogromną kredkę i książkę – „Solilandia. Pamiętnik wielickiego skrzata”. Będzie Mama miała co czytać mi na dobranoc, bo już narzeka, że zna wszytko na pamięć 😉

Następnie pojechaliśmy do Krakowa, gdzie najpierw zjedliśmy obiad img_6287w barce zacumowanej na Wiśle!, a następnie udaliśmy się w rejs po Wiśle. Pierwszy raz płynąłem statkiem i muszę przyznać, że było to przeżycie nie byle jakie 🙂 Zobaczyłem Wawel i smoka wawelskiego! W ogóle chyba pierwszy raz w życiu widziałem taki ogromny zamek… Mama mi obiecała, że kiedyś przyjedziemy do Krakowa i wtedy dokładnie go zwiedzimy. W drodze powrotnej do autobusu poszliśmy jeszcze odwiedzić smoka wawelskiego, który na nasz widok zionął ogniem 😀

Bardzo już zmęczeni dowlekliśmy się do autobusu i wyruszyliśmy w drogę powrotną do Tarnowskich Gór… To był naprawdę wyczerpujący, ale niezwykle fascynujący dzień…

Permalink do tego artykułu: http://autyzmbartka.pl/bartek-wycieczka-do-wieliczki-i-krakowa/

3 Komentarze

  1. No to Bartek sobie pozwiedzał.Tam jest bardzo ciekawie.

    • Lucyna on 26 czerwca 2015 at 05:27
    • Odpowiedz

    No ja nie mogę, jaki podróżnik z Bartusia!

    1. No a co 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie będzie publikowany.